0009-8369-umlauty__1__b_sml_120

Umlauty

Autor:  Tomasz Pietrzak
Gatunek: Poezja
Wydawca: Wydawnictwo FORMA
Data wydania: 2014
Data dodania:  20 maja 2014, 19:36:19
ISBN: 978-83-63316-65-5

Krótki opis:

Umlauty to graficzne znaki dźwięków, które są polszczyźnie obce – zarówno dźwięki, jak i znaki. A jednak można je było odnaleźć w niejednym nazwisku na terenach współczesnej Polski, zanim postanowiono się ich z jakichś powodów („za Rusa”, bo „całą zimę ukrywali się w kartoflach”) pozbyć, odrzucić, usunąć. Tomasz Pietrzak, autor wcześniejszych tomów Stany skupienia (2008) oraz Rekordy (2012), sięga po ten diakrytyczny drobiazg, by przypomnieć, że dzisiejsza pozorna homogeniczność tożsamości polskiej jest efektem niwelacji różnic, wymuszonego zapominania, które jednakowoż nie jest w stanie osiągnąć pełni niepamięci. [Krzysztof Hoffman] więcej: http://www.wforma.eu/umlauty.html

Fragment:

Gens

 

 

Kto wie, ile razy doklejono mi coś do nazwiska,

iloma odmianami i przegłosami potraktowano?

 

Ile od wschodu diabłów nawiało, ile od zachodu 

wilków nalazło, a co zastane zmącono? Na próżno

szukać początku we włosach, w kolorze oczu i głosu.

 

Ponoć spotkali się we mnie Niemiec, Rus i Żyd

- niepewna sprawa z tym. Wolne żarty więc jestem

 

i do rozpuku pełno we mnie miast; ludzi wodzących

na manowce, bełtów wyprowadzających w pole. 

 

 

 

Przegłos

 

 

Umlauty ciążyły rodzinie

aż ktoś za Rusa odstrzelił je z nazwiska

i imion, a z nimi odcięto pikielhauby

ze zdjęć i wrzucono do pieca.

 

Poszły z dymem stulecia i imiona,

co nie brzmiały. Dziś za stołem Krzyś,

jakiś Józek. No cóż, takie były czasy

 

i jak tłumaczyła babka,

czasami rodzimy się dwa razy,

a czasami nawet trzy.

 

 

 

Trop

 

 

Mieliśmy w rodzinie Żyda,

może nawet kilku i oni weszli w nas.

Teraz, kiedy kocham się z mężem,

on nie wierzy, że jestem po Żydzie.

 

Straciliśmy ich po drodze, na zakręcie,

w pośpiesznej żeniaczce z Niemcami.

 

O genach przypominają jedynie

ciemniejsze, niż u innych genitalia.

Czytałem gdzieś, że tak mają Semici,

ale ludy germańskie podobno też. 

 

 

 

Zwierzątko

 

 

 

Dziękuję, że nie jestem wyszczekaną rybą

albo ptakiem mizantropem. Grunt, że nie płazem, 

który utknął  w formie pośledniej, ani gadem,

o którym gada się z pogardą. Szczęście nie dane

mi być muchą na szybie, ani pająkiem przędącym

w tapczanie; ni żującym ssakiem, ni wiszącym

kopytem do nieba. Na pewno nie jestem z syluru,

czy z kredy, jakiś tam pożal się Boże kopalny,

nawet nie za pięć do wymarcia. Nie stroszę grzbietu

na widok grzbietu, nie gryzę  się w ogon  ze złości,

nie chowam urazy w piasek, nie daję nura w nurt.

Sam się sobie nieraz dziwię, jakie to szczęście

w nieszczęściu tak wysoko zadzierać nie trąbę,

stawiać nie płetwy, unosić ku górze nie cztery,

a jedną parę oczu,  mieć w ustach tyle języków

i w żadnym nie być wystarczająco mądrym.

Komentarze (2)

  • Przypominają mi trochę pisanie Dycia. Pewnie dlatego tak je lubię, choć nie powinienem tego pisać.

  • Przypominają mi trochę pisanie Dycia. Pewnie dlatego tak je lubię, choć nie powinienem tego pisać.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się