0005-8010-rekordy_b_sml_120

REKORDY

Autor:  Tomasz Pietrzak
Gatunek: Poezja
Wydawca: Mamiko
Data wydania: 2012
Data dodania:  11 czerwca 2012, 20:27:30
ISBN: 978-83-60224-89-2

Krótki opis:

Tomasz Pietrzak znajduje źródła poezji w całej rozmaitości świata: w historii osobistej, wpisanej w historię rodową, w wydarzeniach powszechnych, w muzeach, miastach, w ludziach, sławach kultury wysokiej i popularnej, w medialnym odbiorze śmierci poetki. Ustawia te rzeczywistości bardzo blisko siebie, co ujawnia paradoksalną pełnię świata. Autor mówi często językiem mocnym, pod którym wrze złość i zniecierpliwienie na oczywistość przeżyć i banał nazywania. A przecież ta złość ? jak w wierszu 'Następstwo' ('Piznij w stół, /a nożyce się odezwą (...) //Tak jest z umarłymi...') - kryje często troskę o nieobecnych i o wartość ich przetrwania w pamięci. Wśród wierszy dobitnych niekiedy pojawiają się w zbiorze utwory mówione spokojniej, bardziej w zamyśleniu niż w pędzie. Nie uspokajają przesłaniem, lecz właśnie tonacją. Pozwalają odetchnąć przed kolejnym atakiem. -------Jarosław Mikołajewski - z uzasadnienia nominacji "Rekordów" do Nagrody Literackiej NIKE 2013.

Fragment:

Tomasz Pietrzak (ur. 1982), autor tomu wierszy "Stany Skupienia" (KIT Stowarzyszenie Żywych Poetów, seria Pisma Literackiego RED, 2008). Publikował m.in. w Toposie, Gazecie Wyborczej, Odrze, Kresach, Wyspie, Rita Baum, Red, Kwartalniku Literackim BLIZA, Portrecie i ARTeriach. Jego wiersze znalazły się m.in. w antologii "Moral Bi Spet Priti" autorstwa Brane Mozetiča. Wiersze tłumaczone były na angielski, słoweński, czeski. Mieszka w Katowicach.Strona na Liternet.pl: http://tomasz-pietrzak.liternet.pl/

 

Pulsar

 

 

Tęsknię za tobą Żydzie,

za twoim owłosionym ciałem, 
za nocami, które były długie i czarne

jak sztolnie Katowic.

 

Bez ciebie staję się hetero.

 

Wpuszczam koszulę, krótko strzygę włosy.

Tęsknię za tobą Żydzie. Za falującym

radiem i jezderkusie, które nagle wypadało,

 

gdy coś rozbiło się w pył. Podają, że w pył idą

też galaktyki, dziś ze trzy, suche i niebieskie.

I nagle przypominasz mi się, kiedy mówiłeś

 

o czkającym pulsarze, co wisi nad nami,

ale go nie ma i co rusz wysyła sygnał - martwy,

zimny, a jednak sięgający w gorące miejsce

 

 

Museo Ridakalo

 


Tutaj jest inaczej. Wenus nie jest

z piany, a z pustynnego Coyoacán,

nie świeci cycem, nosi gryfne kiecki

w żeniszki. Małpy tu nie są małpami,

sądząc po tym, gdzie się rozsiadają

i jak oczytane jest ich śniade stado.

Uznają je tu za równe lub chociaż

za zapomniane kuzynki po kądzieli.

Święta też są inne. Radość śmierci,

smutek narodzin. Zaś na ścianach

coś więcej niż płótna syfilityków,

jakieś Ridakalo – bobasy w słojach,

mdłe widoki z piersią. Będzie burza

- słyszymy. Tam w suchej ramie też

nie widać jakiś przejaśnień. Siedzimy

więc we trzy - sącząca, wysączająca                      

się i chłonąca powoli jakiś żal.

 


 

„Zdjęcie dnia”

na wystawie w Jewish Book Center

 

 

Patrzę na trzydziesty ósmy – mgliście. Ledwo widać 

krawędzie rozbujanych kiecek, ale kiedy mrużę oczy  -

wyostrza się, dokłada parę obrazów. Ciała są rozluźnione,

rwą się w lufcie do tańca, a Bóg w niebie cieszy się,

że mu się takie cuda udały. Jest spokojnie, za pięć.

 

Park nuci kołysanki na wietrze. Molly, aktoreczka

idzie do sklepu po cynamon, a lato chyli się ku ziemi

jak dojrzała grusza. Możesz jeść ten soczysty miąższ,

nie martwiąc się zmianą tonu w radiu i zapowiedziami

spiekoty. Tylko to tło:  park, tańce na pierwszym planie,

a za nimi gwarny port. Napływają tłuste transatlantyki,

a na ich pokładach:          - i tu obco brzmiące imiona.

 

 

Zaszybie

 

 

Tego dnia, kiedy Marilyn wchodziła na plan Bus Stop,

Ted wszedł w Sylwię. Tragedie nieustanie się zdarzają,

jak samolot, który uderzył, fala, żegnaj przełknięte z ryżem. 

I nic po nie zostaje. Ziew i wlep w ekran, mina widza,

z której nic już nie wybuchnie. Wstawia się więc wodę,

kupuje buty na Allegro, przycina paznokcie. Co za szkłem,

zostaje, ani myśli nas trafić rykoszetem. Zgroza dzieje się

w zaszybiu, w domu wariatów, o którym mówi się

 – Słyszałeś?  Bo jak czuć śmierć, którą czyta Czubówna?

To zaszczucie bezczucia, wszechgłos informujący,

mrugający kursor, którym polubisz 326 ofiar.

Komentarze (4)

  • drugi i trzeci i czwarty teraz:)

  • Właśnie wypakowałem i zaczynam pierwszy :)

  • „Rekordy” to najnowszy zbiór poezji Tomasza Pietrzaka. Poezji dojrzałej, oryginalnej, egzystencjalnej, misternej, wreszcie – poezji, która nie zamyka się w ramach; nie ma ustalonego początku ani końca.

    Tomik zaskakuje nie tylko wielością podjętych tematów, ale też światów (bowiem Pietrzak nie kreuje jednego, konkretnego), bohaterów i towarzyszących im wydarzeń. Pojawia się wojna, a wraz z nią – żołnierze z fotografii ("Chłopcy malowani"), Żydzi ("Pogłosy"), którym udało się przeżyć czy Frida Kahlo i Chavela Vargas ("Wiersze z Casa Azul").

    Zbiór odczytuję jako próbę syntezy jakichś widzeń rzeczywistości, która pozornie już minęła, ale u Tomasza Pietrzaka wciąż trwa. Okładka, na której widnieje Cmentarz Żydowski w Katowicach, nie jest przypadkowa. To nawiązanie do wspomnianych już "Pogłosów", ale też do wiersza "Pulsar" otwierającego tomik i zawierającego to znamienne: „Tęsknię za tobą Żydzie”.

    Tomasz Pietrzak nie tylko zapisuje słowa, więcej: maluje nimi obraz zawierający wszystko to, co minione, przeżyte, pełne bólu, bolesności, zagrożenia przez ból. Idąc w głąb tekstów, ma się nieodparte wrażenie, że namalowany już obraz wcale się nie zaostrza, a wręcz przeciwnie – rozmywa.

    Poezja Pietrzaka jest, z całą pewnością, poezją żywej wyobraźni. Ma za zadanie nie tylko opisać przeszłość, ale – przede wszystkim – ją przywrócić. To poezja, w której dominują: nowoczesna retoryczność, błyskotliwe metafory, niezwykłe koncepty i własna, specyficzna dykcja, jeszcze bogatsza niźli w „Stanach skupienia”. O wiele dojrzalsza.

    Bije z tych wierszy jakaś niezwykle silna, bliżej nieokreślona szczerość. Obok niej, równie ważna – namiętność, i wspomniana wcześniej – bolesność, na którą poeta wcale się nie godzi i, jednocześnie, ma świadomość, że bez niej nic nie istnieje.

    Każdemu, kto pragnie niezwykłych doznań estetycznych, obcowania z wysoką kulturą, lubi intelektualny wysiłek; komu nie straszne przyspieszone bicie serca, balansowanie na krawędzi samoświadomości, tomik Tomasza Pietrzaka polecam! Przeżycia gwarantowane, wszystkie wyjęte z wierszy!

  • Znakomity.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się